czwartek, 15 listopada 2012

se la wi

Siedzę właśnie w Karmie, jem zupę pomidorową z ciecierzycą, zdążyłam już być na zajęciach, na stażu (tak tak, Karolina w końcu wzięła się do roboty, może i za friko ale ja pieniędzmi się nie przejmuję ha ha) i zaraz znowu biegnę na wykład. Jakby nie patrzeć, moje dni stały się pełne, nie mam czasu zbyt długo siedzieć i użalać się nad sobą. Czas zostaje mi na oglądanie seriali i sporadyczne czytanie tekstów.
Jak jeszcze taka zajęta nie byłam to wybrałam się na wycieczkę, z której z resztą fota była ostatnio, ale to była taka jak to mówią zapchajdziura.
Zainteresowanych fotografią poinformuję, że negatyw kodak portra ile by nie kosztował - jest tego wart. Może sama nad swoimi zdjęciami nie będę się zachwycać bo to nie w moim stylu ale coś jest w tych kolorach (zero photoshopa), co do mnie przemawia jakośtamm. No i w dalszym ciągu używam aplikacji światłomirzowej z telefonu i też daje radę.




Zawsze długo czekam, nie spodziewam się, że coś się wydarzy chociaż w głowie szalone wizje tworzę. I co jak już się doczekam? Doczekałam się i nie wiem o co było tyle hałasu. Nie chcę rzucać nikomu w twarz jakimś patosem ale no aż się prosi, czuję się teraz jak PRZEBITA BAŃKA. albo lepiej BALON z którego uszło powietrze. ciężki mój los. se la wi

5 komentarzy:

  1. wspaniały jest kilmat ostnieo zdjecia, chętnie bym posiedziała na tym przystanku.
    F9.75

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjęcia super, widok cudny aż Ci go zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe zdjęcia, zwłaszcza pierwsze ma w sobie coś magicznego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty się zachwycać nie będziesz ale ja chociaż przez chwilę mogę. Dobra robota! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń