wtorek, 19 czerwca 2012

międzyyzdęim

napisałam tego posta ostatnio jak wróciłam z krakowa i go nie opublikowałam i już zniknął. to chyba powtarzać się nie będę poza tym nie pamiętam co tam pisałam, dawno to było! costam pewnie o miesiącu fotografii i o wolności
jak go pisałam to była niedziela, w ogóle czuję że to mój obowiązek pisać w niedzielę i dzień święty święcić bo zawsze wtedy przychodzi ta moja melancholijno jakaśtam depresja smutek weltschmerzen.
w tę niedzielę chyba tego nie było stąd też posta nie było. w niedziele zakończyłam ten mój pierwszy rok w szkole fotograficznej. dobrze że się skończył bo muszę sobie parę spraw przemyśleć i musi mi głowa odpocząć od pewnych tematów. ale z wielką chęcią powrócę tam w październiku. więc mam już w 3/4 wakacje bo ta głupia obrona i głupi licencjat. może sprawa się rozwiąże w tym tygodniu, byłoby miło.

nie wiem czemu ale czuję katharsis. może mam co do roboty, może sport to zdrowie, bo dziś w samo południe grałam na korcie, ale jakoś tak mózg mi się chwilowo uspokoił. może to przez to że dostałam gazem pieprzowym w oczy i niezależnie ode mnie oczy mi łzawiły jak szalone, jest wiele przyczyn.

zastanawialam sie jakie dzis będzie photo of the day i niech będzie ze jestesmy takie super oryginalne i mamy foto ze stanisławem dróżdżem. a co! chyba nie mam dzis humoru na mroczne drzewka


8 komentarzy:

  1. co za świetne miejsce, niczym pokój w psychiatryku dla wyjątkowo zdolnych ;) a tak serio, genialnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogę spytać, jaka szkoła fotograficzna? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mega oryginalnie. jak zawsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. katharsis odpływa Parostatkiem. Tydzień później.

    OdpowiedzUsuń