czwartek, 28 lutego 2013

kopia robocza

Dwa skrajne, robocze wpisy, które ciążą mi nad głową. Za dużo myślę o tym co teraz jest, więc o tym kiedy indziej.

Każdy ma takie momenty, ale mówić o nich może brzmieć zbyt banalnie. Bo co, że czuje się to w każdej cząstce ciała, że jakby się stało obok, że cośtam. No nie wiem, ale coś sprawia, że chcę wracać, nawet w dupie mam wymalowane małolaty i w dupie mam pijanych kolesi. Szkoda nawet mi było braku żartów o beacie kozidrak, które zawsze żenowały. Jeszcze bardziej szkoda mi było wokalisty, który ledwo się trzymał na nogach. Ale nie o nich mowa tylko o mnie. Ja w tym wszystkim czułam się dobrze, wszystko mogłam przewidzieć, nie było żadnych niespodzianek, a za to pojawiło się to uczucie, które nie pojawia się w żadnej innej sytuacji.
///
Wiem, że to błąd pisać o 4:30 ale tylko teraz jestem w stanie się wysłuchać. Tyle czasu spędzam ze sobą, jednak nie słyszę ani nie czuję. Podobnie mam z wami. Widzę w nich dmuchane lalki, które kiedyś były żywe. Mimo to wzrok mam ostry jak nigdy dotąd. Śledzę każdy ruch, widzę więcej niż reszta. Widzę cały ten syf, jak tłucze się szklanka i jak kiep spada na ziemię. Nie rozumiem po co. Nie wiem czy ma sens szukać tego sensu. Czekam, marznę, mijam. Jakbym była mężczyzną, zapuściłabym brodę. Tylko to mnie jeszcze intryguje. Dzień był tak długi, że już nie pamiętam kiedy się zaczął. Nie pamiętam z iloma ludźmi wymieniłam słowa, to nie istotne. Rozmowa jest jedna, zawsze ta sama, zawsze wrocławska. Już za kilka godzin powrót do mistycznej krainy fałszywej wolności.


Wracając do teraz, niezwykła jest pamięć a raczej jej selektywność. Podświadomość wie wszystko, a świadomość prawie nic. Można nawet nie zauważyć własnego zawału! Ostatnio wolę pisać na papierze. Poza tym, kiedyś musi przyjść ten moment na odrobinę prywatności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz